Potęga kontaktu wzrokowego




Nie unikniemy kontaktu wzrokowego funkcjonując na co dzień. Niestety jest tak, że nieumiejętnie posługując się wzrokiem doprowadzić możemy do wielu nieporozumień i sprawy mogą zejść na niewłaściwe tory.

Aby nawiązać kontakt wzrokowy należy patrzeć się w oko, a nie na nos. Można patrzeć w jedno oko, można raz w jedno oko, potem w drugie oko, bez znaczenia. Gdy patrzymy na nos, wtedy nawiązujemy kontakt nosowy, a nie wzrokowy. Często przed nawiązaniem kontaktu wzrokowego towarzyszą nam lęk, nieśmiałość, obawa. Nie należy się bać. Kontakt wzrokowy jest doskonałym instrumentem do osiągania własnych celów, ale trzeba uważać, aby zaledwie przez kontakt wzrokowy nie sprowadzić spraw na złe tory.

Sprawdziliśmy wszystkie możliwości opisane w książce o potędze kontaktu wzrokowego.

Najprostsze było nawiązywanie kontaktu wzrokowego z przyjacielem czy członkiem najbliższej rodziny. Osoby te znamy, wiemy o nich dużo, oni wiedzą o nas dużo, mają zdecydowanie mniej obaw, niż osoby obce, nawet jeśli my mamy jakieś nieciekawe myśli. Jednak patrząc na przyjaciela czy członka rodziny trochę dłużej, zachowując neutralny wyraz twarzy, nawet on zaczyna odczuwać obawy, może stwierdzić, że przygwoździłeś go spojrzeniem i zastanowić się dłuższą chwilę czy wszystko w porządku. Efekt takiego ćwiczenia na matce, ojcu, bracie, siostrze, narzeczonym, narzeczonej, dobrze znanym kuzynie wywołuje zaskakujące efekty.

Nawiązywanie krótkiego kontaktu wzrokowego z przechodniami. Ćwiczenie sprawdziło się, żadna osoba, a były ich setki, a może nawet i tysiące przypadkowych osób nie odczuła, że chcemy uzyskać nad nią jakąś przewagę, przynajmniej tak to było widać... na pierwszy jedyny sekundowy przysłowiowy „rzut okiem”. Zerkając na krócej niż sekundę w oczy przypadkowych osób, można dostrzec kilka aktualnych na daną chwilę stanów. Na pewno widać smutek lub radość. Nic to nie zmienia i nic nie daje, bo smutek czy radość przypadkowo spotkanej osoby nic nie zmieni w naszym życiu, co najwyżej zadowolenie, ze ktoś też jest zadowolony. Smutek? W zasadzie można by było zapytać, czemu ktoś jest smutny, ale rzadko jest to praktykowane w naszej wielkomiejskiej kulturze. W mniejszych społecznościach częściej. Żadna z osób na które zerknęliśmy nie wykazała zainteresowania naszym agentem. Należy jednak zachować umiar i ostrożność, można natrafić na osobę niezrównoważoną, gdzie krótkie nawet nie trwające sekundy spojrzenie wywoła niekontrolowaną agresję. Z tego też powodu, kobiety raczej nie nawiązują kontaktów wzrokowych z przypadkowymi mężczyznami, aby nie wzbudzić u nich reakcji. Chodzenie z wzrokiem spuszczonym na chodnik o ile jest wskazane, aby na coś nie nadepnąć, czy o coś się nie potknąć, to jednak nie jest zalecane. W oczach mężczyzn klasyfikuje taką kobietę jako niepewną, a co za tym idzie potencjalną zdobycz czy ofiarę.

Nie ma niczego złego w nawiązywaniu kontaktu wzrokowego z obcymi ludźmi z branży usługowej, takimi jak sprzedawcy, kelnerzy czy kasjerzy o ile robi się to z sympatią, wyrażając szacunek dla ich pracy i wykazując zrozumienie. Sprawdziliśmy to na przykładzie kilku restauracji i supermarketów na terenie Krakowa i Warszawy. Zdecydowana większość kasjerów i kelnerów kończyła kontakt wzrokowy w momencie gdy już nie był on potrzebny, a nawet unikali tego kontaktu. Nie trzeba się im dziwić. Kasjerzy czy kelnerzy stykają się na co dzień z setkami klientów i gdyby z każdym z klientów chcieli nawiązywać interakcje to chodziliby wycieńczeni, wpadli w obłęd lub w jedno i drugie. Nie dziwilo nas, że wielu kasjerów supermarketów, kelnerów w restauracjach ma już dość setek nieautentycznych, bezosobowych interakcji, w które wchodzą z klientami. Nasz agent widział w kelnerach osobę, człowieka wykonującego ciężką pracę, gdzie w wielu przypadkach, jeśli nie wszystkich, klienci widzą w kelnerach czy kasjerach nie człowieka a pozbawioną osobowości maszynę. Aby wykonywać tę pracę, na prawdę trzeba być odpornym. Stali klienci zazwyczaj (choć nie jest to regułą) wzbudzają już jakieś minimalne zaufanie co umożliwia nawiązanie nawet jakiegoś dialogu, co w połączeniu z kontaktem wzrokowym jest fascynujące. Zazwyczaj kelner czy kasjer nie ma zamiaru nawiązywania bliższych znajomości z takim klientem, ale klientowi może wydawać się inaczej. Również kasjerce czy kelnerce może wydawać się, że klient chce nawiązać bliższe relacje, a klient w ogóle nie ma takiego zamiaru. Zdarzyło nam się nawiązywać kontakt wzrokowy z kelnerką nawet w momentach, gdy nasz agent nie był klientem. W oczach kobiety można było dostrzec strach, zastanowienie, pytanie „O co chodzi? Znowu on? Czego on tu szuka?”. Próba wyjaśniania czegokolwiek najprawdopodobniej wzmogłaby tylko poczucie strachu, ale zawsze warto takie sytuacje „uzdrowić” poprzez przekazanie komunikatu co do właściwych intencji. Musimy brać pod uwagę, że wyjaśnienie takie może odnieść odwrotny skutek, kelnerka czy kasjerka może nie dać wiary wyjaśnieniom i należy ją zrozumieć, zrezygnować z kontaktu wzrokowego, usiąść tyłem do sali, koncentrować się na wkładanych zakupach do torby, aby ograniczyć ten kontakt do niezbędnego minimum.
Kobiecie jest niezwykle trudno skierować taki komunikat czy pytanie do nieznajomego mężczyzny. Może się okazać, że jest to inspektor czy kontroler z jakiejś instytucji, ale równie dobrze może to być ktoś kto potrzebuje chwili wytchnienia (w przypadku lokali gastronomicznych) albo badacz kontaktu wzrokowego, albo ktoś regularnie załatwia jakąś sprawę w okolicy i kontakt wzrokowy nawiązuje zupełnie bezwiednie, nieświadomie np. patrząc w dal, aby zebrać mysli. Ryzykowne jest zadawanie tego pytania mężczyźnie, który nigdy wcześniej nie nawiązał żadnego kontaktu głosowego, natomiast będzie to zupełnie normalne i naturalne, jeśli jest to częsty klient, z którym była już okazja zamienić jedno zdanie na temat inny niż zakupy w koszyku czy zamawiane danie. Na pewno skierowane zapytanie do takiego klienta nie pogorszy relacji, a zacieśni relacje, tylko chcąc zachować dystans z klientem warto odmawiać na składane propozycje, a jeśli klient będzie natrętny, warto zdecydowanie to mu powiedzieć nawet korzystając z pomocy koleżanki kasjerki, a najlepiej kolegi kasjera czy kelnera. Przekazanie tego za pomocą unikania kontaktu wzrokowego, może być inaczej zrozumiane, bo jeśli klient to prześladowca, wtedy osiągnie on cel, czyli wywołanie strachu. Całe to zamieszanie jest wywołane w zasadzie tylko wieloznaczną interpretacją kontaktu wzrokowego.


dalsza część w trakcie redagowania, zapraszam za kilka dni...